Więc tak, u nas jest teraz zastój. Ferie praktycznie się kończą, w poniedziałek do szkoły. Muszę się przyznać, że teraz cierpię na straszny brak motywacji co do psa. Charlie ostatnio nie umiała załapać sztuczki, długo nam szło nauczenie jej, nie wiem czemu nie rozróżnia komend głosowo, tylko stale chce choćby lekkiego naprowadzenia. Uczyłam ją sztuczki "obrót" i tylko z ręką nad głową to chce robić. Wiem, że to po prostu taki etap, będę się starać by łapała sztuczkę bez ręki, ale ona w sumie na każde słowo bez gestu reaguje komendą "daj głos". Chyba za bardzo nakręciłam się na uczenie psa, zbyt szybkie tempo obrałam, teraz wiem, że na 100% nie weźmiemy udziału w wydarzeniu z nauką 50 sztuczek w rok. Nie mniej jednak robimy też postępy. Pierwszym punktem w naszym projekcie było oduczenie złych zachowań wobec obcych. Tu duży progress. Teraz gdy chodzimy na naszej flexi 5m to smycz może być rozwinięta do samego końca, a ona i tak nikogo nie zaczepi, nie naszczeka, nie rzuci się. Teraz nawet nie stosuje smakołyków, może czasem, ale wie, że za dobry spacer dostanie w domu żwacza (przechytrzenie psa tak bardzo, bo i tak musi dostać na trawienie :P) Mimo to, kiedyś miałam problem z tym, że nie mogłam nic do nikogo obcego powiedzieć bo ona zaczynała się rzucać na tą osobę. Już kilka razy przechodziłam obok kogoś, witałam i Charlie nie zareagowała. Kolejna sprawa, Charlie nie toleruje gości w domu, to też było punktem projektu. W tej sprawie nie ma znacznego progressu, ale mały jest. Ostatnio częściej przychodzi do nas wujek, teraz puszczam psiura na integracje zamiast zamykać w pokoju. Raz od początku projektu rzuciła się bardziej, ale jako tako siedziała pod stołem i sobie burczała. Mam nadzieję, że przez takie częstsze przychodzenie, puszczanie psiura to się trochę zmieni, zacznie tolerować gości. Ostatnio zwracam jeszcze większą uwagę na zachowanie Charlie co do innych psów i ich zachowanie co do niej. Nie wiem na ile leży wina w Charlie, bo często jest tak, że spotykamy psa na spacerze, właściciel napina tamtemu smycz (mimo, że chce spotkania, w ten sposób wg niego chce nauczyć go zachowania by się nie rwał), ten przez napięcie smyczy robi się jeszcze bardziej nachalny, rwie do Charlie, jak nie może przyjść do Charlie to burknie, Charlie się boi, ale mimo to stara się podejść, gdy mimo wołania Charlie ona co chwila przychodzi i i tak idzie do tego psa, ja smyczą ją lekko odciągnę to ta zachowuje się jak tamten pies, nachalnie chce iść i burczy na psa. Wiem, że to zachowanie zaczęło się z tamtej strony, jednak często zauważam coś takiego, że gdy zaczynam odciągać Charlie to ona burczy na tego psa, bo jak ją zawołam ta odchodzi kawałek, a później znowu podbiega. Muszę nad tym z Charlie popracować, koniecznie. Kolejna sprawa, jakoś ubolewam, że moja wiedza o psach nie poszerza się, tak jak mogę powiedzieć, że książka "najpierw wytresuj kurczaka" jest genialna, tak samo trudno się ją czyta. Nie jest to lekka książka, którą można przeczytać wieczorem, tak lekko, jest to raczej książka, której trzeba poświęcić 100% zainteresowania. Tak więc przy okazji pobytu w bibliotece wypożyczyłam dwie książki o psach, takie:
Tu łapcie szybkie zdjęcie z dzisiejszego krótkiego spaceru:
Ogółem tak wracając do tematu motywacji, mam strasznie mieszane uczucia. Z jednej strony strasznie chciałabym drugiego psa, który charakterem będzie idealny i do uczenia, a z drugiej strony wyprowadzając się chciałabym wyjść z czystym kontem, kupić swojego idealnego psa (któego mieszkając z rodzicami nawet bym nie chciała, bo oni nie potrafią wychowywać, poza tym według nich to strasznie brzydki pies). Sama nie wiem co o tym myśleć, choć myśl ogółem o drugim psie jest strasznie nie realna to ćwicząć z Charlie czasem i tak o tym myślę...
Więc tak jak wiecie- mamy ferie. Trochę zaczęliśmy projekt, ale niezbyt wyraźnie. Widać ogromną poprawę Charlie w zachowaniu co do obcych, od początku ferii czyli teoretycznie od piątku nie rzuciła się ani na jedną osobę na spacerze, tylko jednego człowieka "pogoniła", ale zero agresji, po prostu szurał butami i to ja zaciekawiło, hah. Postanowiłam, że takie posty jak te nie będą numerowane co do projektu, tylko będą luźne, taki małe postępy, coś czego jest za mało na post dotyczący wyłącznie projektu i będą to te bardziej bieżące informacje, a post ten co miesięczny i tak będzie. Więc tak, od jutra planujemy się bardziej skoncentrować na projekcie, nie tylko szlifować zachowanie wobec przechodniów. Planujemy jutro pójść na dłuższy spacer, w nowe miejsce, trochę daleko, 3km- drogi do lasu. Nigdy nie byłam z Charlie w lesie, gdy jeszcze mieszkaliśmy w starym mieszkaniu mieliśmy taką możliwość, bo las był blisko, my jednak nie zapuszczaliśmy się w jego głębie, okrążaliśmy go, bo w środku lasu była cegielnia, w której było dużo bezdomnych lub po prostu pilnujących psów do terenu. Teraz, w miejscu w którym mieszkamy od roku (nadal to samo miasto, druga strona) nie ma wielu terenów do spacerowania z psem, wszystko jest zabetonowane, długo trzeba iść by znaleźć jakąś łączkę. Ostatnio na google maps znaleźliśmy las, jego wejście więc jutro ruszamy tam! :) Mam nadzieję, że Czarluchowe łapki wytrzymają.
Kolejny wątek- przypadkowe rozwiązanie problemów żywieniowych. Post o tym miałam napisać już dawno, ale to było trochę za mało do jednego posta. Więc tak; jakiś czas temu zaczęłam oduczać Charlie atakowania przechodniów, wymyśliłam, że będę ją nagradzać na spacerze i w domu za ogółem ładny spacer (czyli na tamtą chwilę nie zaatakowanie nikogo/ rzucenie się na kogoś przez inny powód jak przestraszenie (gdy ktoś stał za rogiem budynku), biegnący człowiek etc). I tak dawałam jej te żwacze prawie codziennie. Teraz Charlie po udanym spacerku od razu mimo tego, że jest spuszczona już w domu to stoi i czeka grzecznie na żwacza. Od dawna Charlie miała biegunki, karmy cały czas były zmieniane, ale tak było po każdej karmie, po Dolinie, po AS, po Acanie, więc problem był w psie. Zauważyłam, że jej się to polepszyło, zastanawiałam się dlaczego, przecież teraz je to co jadła wcześniej (Acana Pacifica i AS), dopiero później sobie skojarzyłam, że przecież żwacze ułatwiają trawienie, stąd brak biegunki. Przypadkowo rozwiązaliśmy problem, który nas od dawna męczył.Teraz psiur musi tak czy siak dostawać żwacze, max co dwa dni.
Kolejny punkt posta- przywołanie. Więc nie wiem czy o tym pisałam, chyba nie, ale odkąd mniej więcej poszłam do szkoły, może miesiąc po zaczęciu- przestałam spuszczać Charlie na spacerze. Jeździła co jakiś czas z nami wszystkimi , wtedy była spuszczona, ale to nie to samo. Powody dla których przestałam spuszczać Charlie to:
- gdy wracałam ze szkoły było już ciemno, a wtedy nie mieliśmy obroży LED,
- śnieg- Charlie się nim za bardzo ekscytuje, cały czas chciała sprawdzać co pod nim jest, niuchała go (na szczęście już zniknął!)
Dziś po tak długim czasie spuściłam Charlie, na małej łączce. Na początku pies robił wszystkie komendy, ale co chwila patrzył się w przestrzeń lub wąchał wiatr (był całkiem spory). Koncentracja to coś co musimy poćwiczyć, pierwszo w domowych warunkach. Po jakimś czasie dla Charlie odwaliło, klasycznie, gdy wstałam ona odbiegła w stronę zboża(?), niuchała ziemie tam, wołałam ją, wołałam, ta niuchała, możliwe, że przez wiatr autentycznie nie słyszała, nieważne. Po jakimś czasie odbiegłam kawałek od niej, przybiegła z tą swoją klasyczną zawadiacką miną "złap mnie, złap", czyli powtórka tego co było w wakacje, powiedziałam stanowczym głosem "Charlie do mnie", przyszła z bardzo uległą miną, wtuliła się, zapięłam ją na smycz, po chwili znowu spuściłam, zachowywała się lepiej, zrobiło się zimo, więc wróciłyśmy.
Tu macie zdjęcia ze spacerku:
Kolejna sprawa, co myślicie o takim ubranku dla Charlie: [KLIK]
Pasowało by jej? Charlie to pies, który autentycznie marźnie i lubi mieć coś na sobie, więc myślę, że to by było fajną opcją na dnie takie jak dziś. Oczywiście odpana na deszczowe dni. Ja mam jakieś zboczenie jeśli chodzi o panterkę, sama nie mam nic z panterką, ale jakoś strasznie mi się podobają w niej psy, myśle, że Charlie wyglądała by w tym uroczo.
à propos ubranka dla Charlie, wczoraj uszyłam jej coś a la' bluza i zrobiliśmy nowy szarpak (docelowo na spacery, dlatego musiał byś dłuższy niż jego poprzednik :P). Ubranko jeszcze nie jest skończone, straciłam chęć wczoraj, kiedyinadziej je skończę. Ale psu się bardzo podoba, pierwszo nie był zachwycony, ale wygodnie mu się w tym drepta. Nie wiem czy zrobić rękawki czy po prostu zaszyć otwory na łapy, co myślicie?
Swoją drogą, ostatnio doszłam do wniosku, że muszę zrobić taki basicowe zakupy dla Charlie. Czyli kupić zwykłą czarną smycz, coś do aportowania etc. Na to przyjdzie jeszcze czas. Póki co musimy jeszcze kilka rzeczy kupić, tak jak wcześniej pisałam, planuję robić bardziej przemyślane zakupy, muszę też zamówić prenumeratę Dog&sport, szelki z kudłatego arta, miałam już dawno je zamówić, ale jakoś nie umiem się zebrać, cały czas są coraz to ładniejsze wzory, nie mogę się zdecydować.
Przy okazji- czytacie Dog&sport? Czy może inne czasopisma na temat psów?
My mamy już ferie! :) Macie razem z nami czy w poniedziałek maszerujecie do szkoły?
Co będziemy robić w ferie? Postaramy się jak najlepiej wykorzystać ten czas, skupić się na naszym projekcie. Niżej omawiam Wam jaka jest sytuacja, dlaczego coś chcę poprawić etc :)
1. Oduczenie złych zachowań wobec obcych.
To jeden z trudniejszych punktów. Charlie nienawidzi obcych, toleruje tylko mnie, mamę, tatę, siostrę- inni ludzie są źli. Czas to zmienić. Mieliśmy taki okres, że Charlie nawet rzucała się na przechodzących ludzi, na szczęście prawie udało mi się ją tego oduczyć, robi to tylko czasem, choć nawet nie wiem jaka jest tego przyczyna. Według celu chodzi mi o to by Charlie zachowywała się spokojnie przy obcych, nie szczekała na nich, nie zachodziła od tyłu, dała mi porozmawiać z obcą dla niej osobą etc.
2. Nauczenie spokojnego zachowywania podczas pobytu gości.
Na początku gdy przychodzą goście Charlie szczeka, ujada, gdy wyjdzie z mojego pokoju idzie tam gdzie są goście, chowa się koło rodziców, szczeka na gości z ukrycia. Nie jest to nic dziwnego, bo Charlie nienawidzi obcych ludzi, tak więc postaram się to zmienić. 3. Opanowanie emocji przy drugim psie.
Jakiś czas temu ćwiczyłam to z Charlie, później przestałam. Nie jest tak źle, ale Charlie przy drugim psie zachowuje się jak kilkumiesięczny szczeniak. Biega wokół niego, zaprasza do zabawy, przy czym drugi pies zazwyczaj stoi, czeka aż się uspokoi by ją obwąchać. Często przez to się plączą smycze, a już najgorzej jak oba psy na automatycznych ;). 4. Nauczenie akceptowania innych ludzi poza nami.
Tu w sumie tak samo jak w pkt. 1.
5. Sterylizacja.
Temat ten jest cały czas odkładany, strasznie się boję o Charlie, czy będzie wszystko dobrze, ale trzeba w końcu się zdecydować, zapisać i zrobić sterylizacje.
6. Regularne bieganie- gdy się zrobi cieplej.
To jest jeden z przyjemniejszych punktów. Charlie ostatnio rozpiera energia, chętnie biega, ja zaczęłam trochę ćwiczyć, więc można to połączyć :). 7. Zmniejszenie roztrzepania psa.
Charlie czasem jest tak roztrzepana, jakby żyła w swoim świecie, planuje to zmienić. 8. Oduczenie lęku przed ciężarówkami- dokończenie.
Ćwiczyłam to, ale w między czasie, przez to efekty nie były 100%. Trzeba się wziąć w garść, skończyć co się zaczęło.
9. Nauczenie psa chodzenia luzem przy drugim psie.
W sumie raz wydarzyła się sytuacja przez którą nie chcę, a raczej boję się spuszczać Charlie przy innym psie. Gdy Charlie była jeszcze małym, głupiutkim szczeniaczkiem wydarzyła się niezbyt przyjemna sytuacja. Spuściłam Charlie w parku, zanosiło sie już na deszcz, nie zauważyłam, że idzie jakaś pani z psem (na smyczy), Charlie zauważyła, pobiegła, nie chciała się odczepić od niego, cały czas chciała się z nim bawić, gdy chciałam ją przypiąć na smycz ta uciekała, później udało mi się jakoś ją odciągnąć w strone parku (bo to zdarzenie było na alejce), nie chciała podejść, kicała na boki jak głupia. Z tego powodu boję się ją spuszczać. Chcę ją nauczyć tego, choć myślę, że zachowywałaby się okej to jednak mam cały czas to na uwadze co się wydarzyło, poza tym Charli jest bardzo nachalna, nawet gdy drugi pies jest agresywny, warczy na Charlie, daje jej znaki, że nie chce się z nią bawić to ta i tak zabiega o niego.
10. Wyjechanie gdzieś na wakacje.
Tu nie ma co tłumaczyć. 11. Pojechanie z psem na jakieś seminarium, spacer z innym psem etc.
Tu tak samo, nie ma co tłumaczyć. 12. Nauczenie części komend Rally-o klasy 1.
Po prostu rally-o ułatwia codzienne życie, jest to też dobra forma spędzania czasu, Charlie to lubi więc czemu nie? Część komend- bo myślę, że nie uda nam się wszystkich, ale próbować można :).
13. Więcej ciekawszych spacerów, spacery bardziej zorganizowane.
Chciałabym mieć stały układ spacerów, jednak układają nam się różnie. Przede wszystkim chciałabym dłużej z nią rano chodzić, choc i tak nie chodzę tak krótko (ok. 20-25min), codziennie znajdywać czas, a raczej chęć do pójścia na dłuższy spacer gdy jest jeszcze widno (najdłuższy spacer ostatnio przypada wieczorem lub w okolicach 18). Chciałabym też by w weekedny były bardziej ambitne spacery, w nowe miejsca itp. 14. Podróż autobusem.
Prawdopodobnie w wakacje, po prostu ;). 15. Nauka nowych sztuczek.
Bardziej skomplikowanych.
16. Udoskonalenie chodzenia na smyczy.
Tak jak w punkcie 7, Charlie czasem jest tak roztrzepana, że np. biegnie ot tak, pociągnie mnie na smyczy, czasem tak wącha, że zapomina o posiadaniu smyczy, a tragedia jest gdy zobaczy drugiego psa bez smyczy, wtedy ona uważa, że też jej nie ma.
17. Chodzić z psem na dłuższe trasy.
To tak jak pkt. 13.
Więc to na tyle. Ten post podsumowuje co chce zmienić, dlaczego i tak dalej. Postaramy się w następnych postach wprowadzić więcej koloru do życia, też mamy na to czas, efektami pochwalę się na blogu, o ile się uda oczywiście. Ogółem jeszcze słowem zakończenia- projekt trwa rok, stąd nie ma on być czymś co będziecie (Ci co się przyłączają) czuć, że musicie zrobić jak najszybciej, gonić z celami, byle był proggres,- nie, tu dajcie na luz, niech to będą powolne zmiany, nie jakieś szybkie naciskanie na psa, obracanie jego życia o 180˚. W tym projekcie chodzi o to by wszystko robić na luzie, w swoim czasie. Nie wywierać zbyt dużego nacisku na psa. Więc to na tyle, powodzenia w projektach! :)
Projekt ma na celu poprawienie wszystkiego co nie pasuje mi w Charlie, co mnie drażni, przeszkadza na co dzień, ale też polepszyć np. aktwyność, szkolenie, umilenie szarej codzienności itp.
Do kiedy będzie trwał projekt?
Do końca roku.
Kiedy będzie podsumowanie?
Podsumowanie całego projektu będzie 31 grudnia 2017. Co najmniej raz na miesiąc będzie pojawiał się post z podsumowaniem miesiąca, postaram się by posty pojawiały się częściej, jednak nie mogę tego obiecać.
Co jest celem projektu? Jakie zmiany?
Celów jest sporo, ale przecież mamy cały rok ;). Nie są one jasno określone w tym jedym poście, w tym poście będę robiła update jeśli coś nowego będę chciała zmienić, o tym też będę pisała w aktualnych postach. Zawsze może wyniknąć jakieś złe zachowanie podczas trwania projektu, więc weźmy to pod uwagę. Cele nie są podane w kolejności realizowania.
Cele:
1. Oduczenie złych zachowań wobec obcych.
2. Nauczenie spokojnego zachowywania podczas pobytu gości.
3. Opanowanie emocji przy drugim psie.
4. Nauczenie akceptowania innych ludzi poza nami.
5. Sterylizacja.
6. Regularne bieganie- gdy się zrobi cieplej.
7. Zmniejszenie roztrzepania psa.
8. Oduczenie lęku przed ciężarówkami- dokończenie.
9. Nauczenie psa chodzenia luzem przy drugim psie.
10. Wyjechanie gdzieś na wakacje.
11. Pojechanie z psem na jakieś seminarium, spacer z innym psem etc.
12. Nauczenie części komend Rally-o klasy 1.
13. Więcej ciekawszych spacerów, spacery bardziej zorganizowane.
14. Podróż autobusem.
15. Nauka nowych sztuczek.
16. Udoskonalenie chodzenia na smyczy.
17. Chodzić z psem na dłuższe trasy.
18.
Skąd pomysł na projekt?
Czasem irytuje mnie zachowanie Charlie, ale wiem, że to, że ono jest to po części moja wina, a ja też czasem jestem zbyt leniwa, zbyt zalatana by znaleźć czas na oduczenie tego. Myślę, że jeśli będę musiała pisać co najmniej co miesiąc post to w jakiś stopniu mnie to zmobilizuje.
Jeśli komuś podoba się pomysł na projekt to nie mam nic przeciwko przyłączeniu się. Tak wgl- jest Was już 29, z czego się niezmiernie cieszę, nigdy nie myślałam, że bedę mieć tyle czytelników. Swoją drogą- ktoś z Was jest z Warszawy lub okolic Warszawy?
Jak Wam się podoba projekt? Co myślicie o pomyśle? Wgl pewnie zauważyliście, nowy wygląd bloga- jak Wam się podoba?
Wzięliśmy udział w LBA, znowu. Lba od Mira Rottweiler. Chciałam napisać w komentarzu, ale za bardzo się rozpisałam, stąd post.
1. Co sądzisz o diecie BARF? Praktykujesz ją?
Według mnie to dobra dieta, jednak ja sama w pewnym sensie bałabym się karmić nią psa, bałabym się o to, że nie dostarczę mu wszystkich składników. Jakiś czas temu jeszcze o tym myślałam, z powodu reakcji organizmu Charlie na gotowe karmy, krótko mówiąc- biegunki, ale ostatnio po zjedzeniu Acany było ok, sprawdzę czy ta karma jej służy, jeśli nie to Barf będzie konieczny, bo po takim pseudo barfie, kilku dniowym nie było biegunek.
2. Jakie masz zdanie o klikerze? Ułatwienie pracy z psem czy pogorszenie relacji pies-opiekun?
Według mnie kliker bardzo ułatwia naukę sztuczek, precyzuje ją i znacznie skraca proces nauki. Sama używam klikera, ale często widzę, że ktoś np. w poradniku na jakąś sztuczkę pisze by go użyć tam gdzie nie jest on konieczny. To trochę ograniczanie się, takie wykorzystywanie go zawsze. Ja gdy np. na spacerze oduczam pewnych zachowań to nie używam klikera tylko jak to ja nazywam 'nadmiernej ekscytacji', pochwał głosowych, głaskania i tak dalej. Sporym minusem szkolenia klikerowego, a raczej częstego szkolenia jest to, że jako nagrode możesz dać tylko smaczek, wtedy pies dostaje tylko go na nagrodę, nagroda jest montonna i tak dalej.
3. Wyobraź sobie, że istnieje na świecie Twój idealny pies. Jak wygląda? Jakie ma cechy?
Szczerze mówiąc chyba doberman jest moją idealną rasą psa. Jedyne co jest wadą, choć małą i pewnie tylko dla mnie to ich wrażliwość. Bardzo lubię też owczarki australijskie, gdyby miały silniejszą psychikę też były by psimi ideałami.
4. Co najbardziej irytuje Cię w psim świecie?
Wkurzają mnie ludzie, którzy biorą psa tylko dla poklasku, szczególnie rasowego, pseudorasowego, gdy idą na spacer wgl nie zwracają uwagi na psa, gdy ten chce coś powąchać oni idą, sms-ują, pociągną tego psa gdy ten się zatrzyma nie załatwiając się, spacerują zawsze po osiedlowym podwórku, nie pokazują psu nowych rzeczy, przyjmują, że pies jest jaki jest, taki ma być, nikt go nie zmieni, albo gdy ktoś wgl nie chce socjalizować psa, gdy podchodzę z moim psem by się przywitał ta osoba napina smycz, napięta smycz= agresja, agresja tamtego psa= podburzenie zachowania mojego psa, a potem opieprz na mnie, że mam nie wychowanego psa, taaa. To widzę codziennie.
5. Gdybyś miał zostawić sobie tylko jedną psią zabawkę, a resztę wyrzucić, to co by to było?
Co ja bym zostawiła, ale nie mój pies? Szarpak. Można nim nagradzać i się bawić. A mój pies na pewno zostawił by węża, którego dostał pod choinkę, choć on na prawdę za każdą swoją zabawkę oddał by dusze diabłu.
6. Czego nauczył Cię Twój pies?
Obchodzenia się z psem jak z jajkiem. Charlie jest hiper wrażliwa, przy niej trzeba bardzo kontrolować swoje emocje, nie mówię tu o tym, że ktoś chce je przenieść na psa, nie. Mówię tu o tym gdy np. pies jest spuszczony, zaczyna mu odbijać, Ty się zestresujesz bo wokół dużo ludzi (ale nie krzyczysz, robisz normalne przywołanie) i ona się boi przyjść, bo czuje te emocje. Jeszcze Charlie nauczyła mnie nie parcia bezsensownego na sukcesy, dochodzenia do czegoś na zasadzie małych kroczków, nie parcia na wyniki tylko na radość psa. Ogółem nauczyła mnie obchodzenia się z psem o takim charakterze, uległym, co nie jest według mnie bardzo łatwe, choć mogło by się tak zdawać.
7. Opowiedz najśmieszniejszą historię, która przydarzyła się Tobie i Twojemu psu.
Chyba nie mamy wielu. Mamy krótkie epizody, które w sumie rozśmieszyły tylko mnie haha. Czasem po prostu gdy mówię coś do Charlie na spacerze, szczególnie gdy idziemy wieczorem to powiem coś na prawdę debilnego, a gdy później się z tego śmieje Charlie się tak ekscytuje, od razu do mnie biegnie. Klasykiem już jest to gdy Charlie idzie sobie, idzie, nie zwracała na mnie uwagi, a ja do niej "Stój bo strzelam"- obok przejeżdżała policja xD. Albo gdy poprosiłam Charlie o jakąś sztuczkę, ona zrobiła i zaczaiłam, że nie mam smaczków spytałam się jej czy przyjmuje kase XD. Ogółem wątpię by kogoś to rozśmieszyło, to trzeba było zobaczyć.
8. Jakiś cel na ten rok?
Chciałabym całkowicie ogarnąć psa, wyjechać gdzieś z nim- autobusem, marzeniem jest pojechać na psi obóz, seminarium takie jak Patrycji Kowalczyk, pójść na grupowy spacer z psami. Ciekawe co z tego się spełni..., miejmy nadzieje, że jednak coś! :)
9. W jakiej dziedzinie Twój pies jest mistrzem?
W rozśmieszaniu mnie, autentycznie. Często poprawia mi tym humor.
10. Twoja ulubiona psia sztuczka?
To co umie Charlie- proś+trzymaj (naraz). Ogółem- chodzenie na przednich łapkach, albo pozycja susła i wstawanie z niej, genialne.
11. Jaki sport kynologiczny jest Twoim ulubionym? Co jest w nim wyjątkowego?
Nie mam chyba takiego ulubionego w 100%. Uwielbiam patrzeć na dog frisbee, oglądać zawody IPO, jednak taki, który chciałabym trenować to canicross. Dlaczego? Jest to sport w którym tak samo zaangażowany jest człowiek jak i pies. Jest to najbardziej realny sport, który mogłabym uprawiać z Charlie, choc ona ma predyspozycje do agility, ale nie ma toru.
Zostaliśmy nominowani do LBA przez Astora. Tak więc podejmujemy wyzwanie!
1. Dlaczego założyłaś bloga?
To trochę złożone, dlaczego- kilka osób, które wiedziało, że interesuje się psami etc mówiło mi to, w szkole też pani od polskiego często mówiła, że blog jest dobrym sposobem na poprawienie swojego pisania, a ja nie wiadomo czemu w tym okresie robiłam często takie błędy, czy to ort. czy to składniowe. Założyłam więc bloga, ale szczerze mówiąc do dziś się dziwię, że ktoś mnie czyta, zawsze wyobrażałam sobie, że blog to coś takiego, że nie masz jak znaleźć czytelników oprócz pisania chamsko "obs za obs". Dobrze, że się myliłam. :)
2. Czy jest miejsce, gdzie nie zabrałabyś psa?
Szczerze mówiąc jest chyba sporo takich miejsc. Rzadko kiedy myślę o tym by tak wszędzie brać Charlie bo ona po prostu na dłuższą mete pada. Też często rodzina mnie powstrzymuje przed zabieraniem jej, np chciałam ją wziąć na zlot motocyklowy, a własciwie tak bardziej na ubocze, chodziło mi bardziej o socjal, tak jak chciałam też na festyn, ale wtedy nie dało się 'przygasić' mojego zapędu i i tak ją wzięłam :p.
3. Czy wiążesz swoje plany w przyszłości ze zwierzętami?
Tak, a właściwie będę się o to starać. W Polsce raczej nie tak łatwo być behawiorystą, ale będę się próbować. Mimo to planuje iść na studia, które ze zwierzętami nie będą miał niestety nic wspólnego.
4. Jaką umiejętność chciałabyś poprawić?
Jeśli mam być dziś tak bardzo wylewna, co mi się nie zdarza to poprawiłabym moją towarzyskość, otwartość na ludzi. Nie wiem przez co to dokładnie mam, może przez to, że kiedyś miałam niską sammocenę. Zazwyczaj trzymam się z boku, pochodzę do osób z boku co też nie znaczy, że innych się boję. Nie lubię takiego zabiegania, bycia w centrum, to mnie trochę przytłacza. Niemniej jednak trochę trudno tak żyć. Wiem, że trzymając się na uboczu mało osób ma szansę mnie lepiej poznać, a też przez to, że w rozmowie nie jestem wylewna, trzymam spory dystans. Jak to w mojej numerologii czyli opisie liczby przypisanym do mnie było "Czwórki bywają źle oceniane, ale jeśli ktoś zada sobie trud, by lepiej je poznać, zyskuje wspaniałą znajomość". Nieskromnie się z tym zgodzę.
5. Lubisz wyjazdy z psem?
Uwielbiam! :) 6. Dlaczego pies, a nie kot?
Te pytanie chyba niezbyt do mnie pasuje, ponieważ mam to i to. Lubię koty tak jak i psy, ale zależy trochę w jakim okresie. W okresie zimowym, jesiennym wolę koty, w okresie wiosny, lata wolę psy. Tu trochę żartem, trochę serio. Myślę, że w tym coś jest, bo gdy na dworze zimno można przytulić się do kota, a gdy na dworze ciepło można pójść pobiegać z psem! :)
7. Co sądzisz o oddawaniu psów do schroniska?
Na pewno nie jest to coś co potępiam. Psy w schroniskach nie mają aż tak źle, pewnie teraz będzie się łąpać głowę i dziwić- Marta, czemu Ty to pochwalasz?!. Już tłumaczę. Codziennie chodząc na spacery z moim Charlie widzę bezdomne psy, które marzną, szukają jedzenia pod tesco. To jest pierwszy powód dla którego myślę, że lepiej by było im w schronisku. Po drugie- historia mojego psa, właścicielka Charlie nawet nie pomyślała o schronisku, chciała zakopać szczeniaki. O wiele lepszą drogą było by je oddać do schroniska. Po trzecie- nie wszystkie schroniska są takie złe. W mojej okolicy jest schronisko, które bardzo troszczy się o swoje psy, psy jedzą bardzo dobrą karmę, często Dolina Noteci daje im dostawy, więc nie jest źle. Oczywiście, oddawanie psa to ostateczność, lepiej oddać do znajomego, ale gdy ktoś nikogo nie znajduje to myślę, że na prawdę lepiej oddać do schroniska niż zakopać, zabić.
8. Czy Twój pies miał kiedy operację?
Niee, jedyne co miała poważniejszego to chrowała na bebeszjozę, ale przez to nie miała robionej operacji. Będzie za jakiś czas miała sterylizację.
9. Czy imię Twojego psa znaczy coś dla Ciebie?
W pewnym sensie tak, to było imię przygotowane dla psa, którego miałam mieć jakby Charlie się nie pojawiła, miał to być płochacz niemiecki. Do Charlie nie pasowało żadne inne imię, więc teraz codziennie tym imieniem mi wypomina jakiego psa mogłam mieć, hah.
10. Jakie miejsce na ziemi najbardziej pragniesz odwiedzić?
Nie jestem typem podróżnika, niezbyt lubię podróże, ale jeśli już miałabym gdzie jechać to było by kilka miejsc. Po pierwsze- bardzo chciałabym pojechać z Charlie nad morze. Po drugie- nie jest to jakaś ogromna chęć, ale pojechała bym do Niemiec. Mam taką wizję, że to bardzo uporządkowany kraj, bardzo porządny.
11. Twoja rada dla innych psiarzy?
Dla psiarzy raczej nie mam, ale dla osób, które w mojej okolicy mają psy- jak najbardziej bym miała. To była by księga gruba jak Bilbia :P. Według mojego mniemania psiarz to osoba nie tyle co ma psa co się im interesuje, a też innymi psami, ma jakąś wiedzę. Wasze znaczenie psiarza jest takie same?
Ja jak widzę tu spacerowiczów szkoda gadać, mają psa ale jakby dla czyjegoś poklasku, bo rasowy, bo jorczek, a sami tego psa biją... Szkoda słów...
Jak wszyscy to i my! A co tam!
Nigdy nie robiłam postanowień na nowy rok, twierdziłam, że po prostu jeśli człowiek chce coś osiągnąć, coś zmienić to zrobi to bez nazywania tego postanowieniami noworocznymi. Jednak może nam to doda mobilizacji, tym bardziej, że będzie rozplanowane na 366 dni, a właściwie 361 dni i zapisane na blogu. Postanowienia mam co do psa, jak i co do siebie, ale tymi nie będę was zanudzać ;).
BIEGANIE.
Mimo, że Charlie za tym specjalnie nie przepada na dłuższą mete (a raczej co chwila trzeba ją w sposób słowny nagradzać gdy dalej biegła) to i tak trzeba w końcu się ruszyć! :) Kiedy zaczniemy? Kiedy będzie cieplej.
SPACERY Z PSEM.
Spacery, jakie? Regularne. Tego mi brakuje, czasem czasu, czasem chęci. Pora to zmienić.
DŁUGIE MARSZE.
Planuję kilka razy wybrać się z Charlie na dłuższy marsz, na ok 2 godziny.
ZAKUPY.
Zdecydowanie bardziej konkretne. Zbyt dużo wydaję na rzeczy, które nie są aż tak praktyczne, potrzebne, coś, choroba psiego zakupoholizmu, ale trzeba z tym walczyć!
PODRÓŻ.
Gdzie, jak, co?
Autobusem, do Warszawy, najprawdopodobniej w wakacje. To jedna z lepszych form sprawdzenia swojego psa, jego socjalu, poprawy go etc, tym bardziej w "miejskiej dżungli".
SPORT.
Planuję zacząć ćwiczyć bardziej na poważnie rally-o, nie wiem na ile to wyjdzie, ale postaram się z całej siły :). Nie wiem czy w ogóle będziemy chcieli chodzić na zawody czy w ogóle będzie nam to aż tak dobrze wychodziło. Ale jedno jest pewne, choćby to pozwoli mi bardziej ogarnąć psa, choć już teraz powiem, że jest nieźle.
RESOCJAL.
Naprawa zachowania Charlie. Przed zakończeniem roku ćwiczyłam z zaczepianiem ludzi na spacerach (które pojawiło się w okresie ciąży urojonej), poprawiło się o 100%. Jednak jeszcze zostało tego trochę. Na szczęście Charlie nie rzuca się już na dzieci, choć przyznam, że zdarzy się gdy jakiś bahor zacznie wymachiwać swoim workiem z butami na wszystkie strony lub biedz. To upewnia mnie w kierunku zostania behawiorystką. Mamy problem mianowicie z np. tym, że gdy ktoś coś do mnie powie pies zaczyna szczekać na tą osobę (przykład: ktoś ostatnio pochwalił obrożę Charlie- tą świecącą, reakcja psa- idź sobie babo! *uciążliwe, choć nie do granic możliwości szczekanie...*). Bardzo chciałabym w tym czasie nauczyć Charlie opanowywania emocji przy drugim psie (tym bardziej spuszczonym), nauczenia jej zachowywania się gdy jest spuszczona przy drugim spuszczonym psie (nie boję sie agresji, bo ta ujawnia się u Charlie tylko gdy inny pies nie zaakceptuje jej, choć agresją tego w 100% bym tego nie nazwała, bardziej nachalnością. Strasznie się boję, że Charlie będzie tak nachalna dla drugiego psa, że nie zwróci na mnie uwagi. Miałam tylko raz taką sytuacje, choć drugi pies był na smyczy. Bardzo chciałabym by Charlie mogła luzem biegać przy drugim psie), kolejna rzecz do korekty- zmniejszenie strachu przed dużymi samochodami, jest już całkiem ok, choć jeszcze bym to poprawiła.
SPACER Z INNYMI PSAMI.
Jeśli mam być całkowicie szczera to to jest punkt w który najbardziej wątpię, w jego realizację. Dlaczego? Hm, jakby to powiedzieć... jestem raczej typem introwertyka, poza tym w mojej okolicy nie ma raczej psiarzów, a raczej ogarniętych. Jestem osobą taką hm.. którą drażnią ludzie wychowujący psa tradycyjnie, nie mający większej wiedzy (niekoniecznie mówię o swojej :P) etc, że trudno mi kogoś znaleźć, choc osób POSIADAJĄCYCH psa jest tu na prawdę dużo, niestety 99% to skrajni idioci. Moja koleżanka, z klasy, która mieszka kilka metrów ode mnie ma psa, shih tzu, ale niestety z niewiadomych przyczyn Charlie po prostu go nie lubi, a szkoda. Strasznie żałuję, że pewna sucz amstaffa nie polubiła Charlie, bo jej właściciel na pewno ma nie wychowuje jej tradycyjnie z tego co obserwuję. Ostatnio widziałam komiczną sytuację, gdy spacerowałam z Charlie po placyku na terenie ośrodka ponieważ przez cały spacer oczywiście nie mogła się skupić by załatwić się całkowicie to wyszła pani, ofkors z jorczkiem, piłował pysk co sekunde, gdy zobaczył Charlie jeszcze bardziej, Pani widząc nasz poszła do bramy, widząć, że już wracamy nie wyszła (bo po co?!), wróciła tam gdzie szliśmy, po drodze oczywiście walnęła swojego kochanego jorczka po głowie, god dammit. Czy Tylko ja spotykam takich skrajnych debili?
FILMIK ZE SZTUCZKAMI.
To jest coś co od dłuższego czasu chodzi mi po głowie, ale niestety, jakoś mojego sprzętu mnie dołuje. Może w tym roku się zmieni, bardzo bym tego chciała. Dobrze by było pozbierać wszystkie sztuczki w całość.
NOWE, BARDZIEJ ZAAWANSOWANE SZTUCZKI.
Planuję przejść "na wyższy level" ze sztuczkami, bardziej skomplikowane. Co do nauki ogółem- chyba zbyt często tym męczę psa, z tym tez muszę się po części ogarnąć :p.
OGARNIĘCIE WSZYSTKICH ZDROWOTNYCH SPRAW CHARLIE.
Co tu dużo pisać. Mówię tu o sterylizacji, ale nie tylko. Charlie jest bardzo skomplikowanym psem, często miewa biegunki i tym podobne, mimo, że jada dobrą karmę i jakiej nie jadła tak miewała. Ostatnio coraz bardziej myślę nad przejściem na gotowane, domowe jedzenie, choć też tamto moze być przyczyną podkarmiania przez rodzinę.
ZROBIĆ JAKIEŚ DiY.
Szczerze mówiąc mam już konkretny plan. Nie mam pojęcia czy było by to po prostu do naszego wyłącznego użytku czy też na bloga. Myślę, że to jest banalne, ale jeśli byście chcieli to czemu nie? Konkretnie DiY obroży?
WIĘCEJ WYPADÓW NAD WODĘ!!!
Tego zdecydowanie musi być więcej, tym bardziej, że Charlie to tak uwielbia! Nawet może autobusem tam się wybierzemy- kto wie.
Trochę sporo tych postanowień, ale wiadomo, nie jest pewne czy wszystko się uda. Trochę śmieszne jest to, że mniej postanowień mam względem siebie niż psa, ale cóż. A Wy macie postanowienia noworoczne? Wzgledem psa czy siebie też?
1. Charlie ma wiele przezwisk.
Mało kto mówi w domu na codzień do Charlie po imieniu. Najczęściej można usłyszeć: Mały, Maluszek, Perełka, ode mnie Falafel, Sznycel.
2. Mały oszukaniec.
Gdy Charlie była mała była bardzo puszysta, miękka, gdy dorosła łepek został miękki, na grzbiecie powstał drut kolczasty-szorstkowłosy.
3. Charlie uwielbia jeździć samochodem.
Gdy tylko wychodzimy całą rodziną z nią ona już wie, że na 99,99% idziemy do samochodu. Gdy wychodzimy wtedy z bloku szczeka z ekscytacji i ciągnie co zazwyczaj jej się nie zdarza. Może tak jest ponieważ samochodem jeździła do weterynarza gdy była malutka, a u nas nigdy nie pojechała tam samochodem- mamy blisko weterynarza, 5 minut drogi.
4. Charlie ma brata.
Jej brat jest o wiele wyższy teraz niż Charlie, niestety nie mogą się spotkać, ponieważ pierwszo pies był mojej kol., później oddany do ich dziadków.Jeśli miałabym być przy Was całkowicie szczera to gdy się małe urodziły od razu do gustu bardziej przypadł mi biały szczeniak, wyróżniał się, miał długie łapy, szczupłą budowę (może dlatego, że moja kluska tylko jadła).
5. Charlie unika dużych psów, boi się psów stojących w bezruchu przez dłuższy czas.
Gdy idzie jakiś duży pies, a choćby rozmiarów labradora Charlie ominie do szerokim łukiem. Gdy będzie pierwszo ochoczo dreptała do jakiegoś psa, a ten będzie stał, nie reagował- Charlie zacznie się go bać. Taką sytuację mieliśmy z Amstaffem, a szkoda, bo suczka fajna, a właściciel z tego co widzę ma wiedzę o psach i nie jest taki jak większość ludzi tutaj.
6. Wyjmowanie pluszu z zabawek- pasja Charlie.
Jedna z największych pasji Charlie. Dlatego lepiej gdy nie zostaje sam na sam z pluszową zabawką :) Gdy idzie z nią pod stół to każdy wie już, że Charlie ma destrukcyjne zamiary.
7. Charlie nienawidzi zostawać sama.
Nie wydaje mi się, żeby to było aż tak poważne by nazwać to lękiem separacyjnym. Zazwyczaj gdy wyjdziemy szczeka aż wyjdziemy z klatki i gdy nas już niesłychać. Podczas tej samotności bierze moje ubrania, najczęściej piżame lub skarpetki, memła je, ślini, później zasypia z nimi. Gdy wracamy tuli się do każdego, nie daje zdjąć butów.
8. Charlie boi się dużych samochodów (autobusów, tirów etc.)
Na szczęście ostatnio ten strach zanika.
9. Charlie boi się obcych ludzi i nie lubi gości.
Gdy Charlie była mała nie mieliśmy prawie żadnych gości. To był błąd, bo do dziś gdy przychodzą goście ujada, później chowa się pod łóżko. Musi być zamknięta w pokoju bo inaczej oszczekała by gości i siedziała pod stołem warcząc. Na spacerach też boi się obcych, gdy jakiś człowiek będzie przechodził obok nas to jest ok, gdy powie coś do mnie w Charlie włącza się tryb szczekacza, będzie ujadała, wyrywała się do tej osoby.
10. Charlie ma alergie na kurczaka.
Tu nie będę się rozpisywać, pisałam o tym w którymś poście.
11. Charlie jest bardzo wybredna.
Mało jaka sucha karma smakowała jej na dłużej. Dopiero ostatnio znaleźliśmy "tę" karmę i je ją cały czas.
12. Uwielbia gotowane warzywa.
Najbardziej lubi jeść marchewkę, na drugim miejscu groszek. Trzęsie się wręcz za gotowaną kukurydzą- nie martwcie się, dostaje ją raz na ruski rok. Z owoców uwielbia jabłka.
13. Charlie ma dużo zabawek, za dużo.
14. Gdy Charlie bardzo chce dostać jakiś smakołyk, a ja nie każę jej zrobić jakiejś sztuczki to robi to co umie.
Zamyka wtedy drzwi, prosi, przynosi zabawki.
15. Charlie spacer wygląda tak: 70% niuchania, 30% chodzenia.
Może to z racji psa myśliwskiego w genach, ale serio. Ile razy nie spojrzę przez okno widzę ludzi idących ze swoim psem, ich pies chodzi, a nie non stop z nosem w trawie. Nie mówię, że to mi specjalnie przeszkadza, ale nie widzę by był tu jakiś aż taki niuchacz :P. Może też tamte psy mają tak, bo gdy ktoś idzie z psem i ten chce coś powąchać a nie załatwić się to go ciągną z całej siły...
16. Charlie umie 18 sztuczek.
- siad
- waruj
- drzwi (przymykanie drzwi)
- wejdź na (...)
- zejdź
- hop na plecy
- proś
- trzymaj (też w pozycji "proś")
- daj głos
- piątka
- druga piątka
- podaj łape
- cofaj
- puść (np. zabawkę)
- zostaw
- łap
- zdejmowanie skarpetek
- cofanie na przedmioty
Co do ostatniego, o tym nie wiedzieliście! Ostatnio to trenowaliśmy, tu mamy nawet filmik z tego:
17. Gdy Charlie nie chce już ćwiczyć przerywa ćwiczenia w rozczulający sposób.
Niezaleznie czy długo, czy krótko ćwiczymy, czasem przerywa ćwiczenia w bardzo cwany sposób. Nie jest to po prostu brak zainteresowania, nie. Charlie kładzie się wtedy na grzbiecie, gdy chce ją podnieść udaje flaka, który nie ma kość i nie da rady usiąść. :')
18. Charlie woli być nagradzana zabawkami.
Woli, ale czasem tak nakręca się na zabawkę, że robi wszystko byle jak, tylko by ją dostać :P
19. Charlie uwielbia koty.
Dorastała przy moim kocie, więc to chyba nic dziwnego, że lubi koty. Co prawda lubi droczyć też się z Dyziem, kontrolowac gdzie chodzi, ale gdy Dyzio został na balkonie to pies zaalarmował o tym, kot tak też zrobił w przypadku psa.
20. Gdy Charlie była mała nie umiała schodzić z kanapy i 'płakała' na cały dom tylko gdy z niej wstałam.
Charlie to pies, który uwielbia być blisko człowieka, rzadko kiedy idzie sama do pokoju. Prawie zawsze gdy wychodzę z pokoju (bo w moim spedza praktycznie cały dzień) to idzie za mną.
21. Gdy siedzę przy laptopie przez dłuższy czas to Charlie musi choćby kilka razy wskoczyć mi na kolana, łapki położyć na ramionach. Czesto po tym kładzie się na moich kolanach i zasypia.
*tak jak teraz podczas pisania tego wpisu*
22. Charlie lubi być czesana zwykłą szczotką, ale nienawidzi furminatora.
23. Według mnie Charlie jest całkiem podoba do swojego ojca, według Was też?
Możliwe, że to tak widzę, bo opiekując się Elvisem (ojcem Charlie) widziałam tą samą radość w oczkach do u Charlie.
24. Rodzice Charlie i dalsze psy z drzewa genealogicznego szybko ślepły przez co obawiam się, że to samo będzie z Charlie.
25. Charlie ma bardzo długie rdzenie w pazurach, przez co łatwo o ranę, skaleczenie.
Trochę mało znaczny fakt, ale trochę jest tu dla zapełnienia do 25. Charlie ma obcinane pazury u weta, choć i on jej czasem skaleczy łapkę.
***
Ostatnio zapomniałam o tym napisać. To krótka... wiadomość (?) o ile można tak to nazwać. Mianowicie chodzi o zooplus, który bardzo chciałam pochwalić. Zamówienie zamówione we wtorek (przed świętami) przyszło następnego dnia. 100% dobry stosunek do klientów i niezawodność. :)
2. Zabawka wąż, 100cm długości (o dziwo Charlie daje rade się nim bawić, a jest mega długi).
3. Alpha spirt połowa nogi wieprzowej.
4. Chewies kosteczki treningowe łososiowe.
5. Szprotki MACED.
6. Kość- Hunter'a.
7. Kochane, uwielbiane Rinti <3
8. Calibra Joy łososiowe.
A tutaj to co przyszło do nas tydzień temu. Rozpakowywałam te paczkę w kuchni, na kolanach, wścipski psi nos z błagającymi oczami zaglądał do paczki, więc przedwcześnie dałam psiurowi lisa. Radość psa była ogromna :D
Od dawna miałam problemy z żywieniem Charlie. Jak coś miało bardzo dobry skład to jej nie smakowało, jak fatalny to smakowało.. Mieliśmy już tyle karm... Bardzo chciałam karmić ją suchą karmą, mieliśmy już Acane Pacifice, Fromm Familly, Orijen, ale nic jej na tyle nie smakowało by zjadać całą miskę naraz. Męczyła jedną miskę 3-5 dni.. Tydzień temu nastąpiła zmiana. Na DDD zamówiłam prezenty dla Charlie, smaczki, które na te chwilę były nam potrzebne, jedną zabawkę i małe opakowanie karmy. Z racji, że Charlie ma uczulenie na kurczaka zamówiłam wersję rybną. Mówię o karmię Alpha Spirit. Od dłuższego czasu kupowaliśmy produkty tej firmy, samakołyki, kości. Nałożyłam karmę do miski, nastawiona na czekanie aż pies zje odeszłam, zajęłam się swoimi sprawami. Gdy weszłam do pokoju miska stała pusta ku mojemu zdziwieniu.
Alpha Spirit to karma półwilgotna, nie zawierająca mączek mięsnych, zbóż ani glutenu, przez to jest hipoalegiczna, o dobrym składzie, który przedstawia się następująco:
Dobry skład i smakuje dla Charlie? Czego chcieć więcej! :) Znając Charlie byłam przekonana, że po zjedzeniu jednego opakowania (210g), drugiego nie będzie chciała. Na szczęście się myliłam. Dla Charlie przestała smakować o dziwo Dolina Noteci, chrupie teraz tylko AS. W końcu znalazłyśmy swoją karmę. W dodatku nie jest szczególnie droga.
Cena karmy: 1,47kg- 77zł | 5,6kg- 179,01zł | 9,5kg-258,75zł |
Według dawkowania małe opakowanie 210g powinno wystarczyć nam na dwa dni z kawałkiem, a 1,47kg powinno nam wystarczyć na 16 dni, czyli koszt miesięczny to ok 154zł. W przypadku tej karmy kupowanie większej ilości karmy bardzi się opłaca, z op. 1,47kg za 77zł wychodzi cena za kg 52zł, z op. 5,6kg za 179zł wychodzi cena za kg ok.31zł, natomiast za opakowanie 9,5kg za 259zł (w przybliżeniu) wychodzi cena 27zł za kilogram.
Planowałam zrobić też test na pęcznienie karmy, jednak przy tej karmie się nie dało. Karma moczyła się godzinę w ciepłej wodzie, nie wiele urosła, nieznacząco, ale nie dało się jej wyciągnąć z wody, rozwarstwiła się.
Zalety:
- atrakcyjna dla wybrednych psów
- podział karmy na kilka mniejszych opakowań, przez co karma dłużej jest w dobrym stanie
- bardzo dobry skład
- wielkość granulek odpowiednia dla psów każdej wielkości
- w miarę dobra cena
Dawno nie pisałam, wiem. W tym czasie przyszło kilku nowych obserwatorów, dzięki nim mamy już 20! ♥ To nie tylko to co uległo u nas zmianie. Niestety pojawiły się u nas zmiany.... na gorsze.
Pewnie pamiętacie jak pisałam o projekcie 62, że wiele punktów nie wyszło przez cieczkę Charlie. Dokładnie nie pamiętam kiedy trwała, ale mniej więcej szacując na przełomie lipca/sierpnia się zaczęła. Gdzieś w komentarzu pisałam o tym, na blogu chyba nie. Mianowicie w tym czasie Charlie była ogółem pilnowana, ale pewnego dnia chciała bardzo poznać swego adoratora, obroża pękła. Jako, że to był bezdomny pies, bał się ludzi, a jak ja go, a właściwie ich goniam to tylko uciekali, raz tylko straciłam ich z oczu. Nie było czasu by miało do tego dojść. Wzięłam Charlie do domu, ale oczywiście przejęłam się sytuacją. Po jakimś czasie zauważyłam, że Charlie ma powiększone piersi, ale uznałam to za normalne, nigdy wcześniej nie miałam suki, myślałam, że tak musi być. Ostatnio Charlie tworzy legowiska w łóżku, zawija się w dywany. Zawsze zwalała z mojego łóżka kołdrę, poduszki, dopiero wtedy szła spać, a właściwie to był jej rytuał wieczorny. Od niedawna nie zwala tego, tylko robi legowisko w kocu, pościeli, obkłada się poduszkami. Co więcej zaczęła bardziej dbać o zabawki, gdy jakąś dostanie nie zostawia jej samej w pokoju, gdy ten jest zamykany (kiedyś tak robiła), gdy dam jej jakąś maszeruje z nią w dziobie przez cały dzień. W środę było wolne, tak więc wykorzystaliśmy okazję, pojechaliśmy samochodem na długi, fajny spacer. Pies był spuszczony, bawił się piłką, był po prostu padnięty. Gdy przyjechaliśmy Charlie szczekała jak jeszcze nigdy na dorosłą osobę na terenie osiedla przez szybę, nigdy wcześniej tego nie robiła, jej agresja wcześniej dotyczyła tylko dzieci. Teraz nawet na spacerze gdy ktoś mijamy chce go zaatakować, gdy przejdzie obok niej chce go "zajść od tyłu", nie z każdą osobą tak robi, ale często. Zastanawiałam się co może być tego przyczyną, zwalałam winę na siebie, że za mało wysiłku ma, bo ostatnio rzadko kiedy chodzimy na długie spacery. Oprócz tego Charlie przestała chcieć jeść smaczki na spacerach, co zawsze lubiła, zaczęła szybko się dekoncentrować, celowo przerywa ćwiczenia swoją uległością, kładzie się na plecy i zrób tu coś człowieku! Dziś zrobiła to samo, położyła się na plecy. Jednak moją uwagę skupił 'brud' wokół piersi, patrzyłam czy to nie są jakieś odparzenia, przetarcia, sprawdzam, próbuję oczyścić to i co? Mleko... Moje wnioski są takie, że prawdopobnie to ciąża urojona, zaawansowana. Na szczęście Charlie nie urósł brzuch, ale jest to mleko. W czwartek, czyli jutro idziemy do weterynarza by wykluczyć możliwość prawdziwej ciąży i by przepisał lek na zatrzymanie laktacji.
Wracając jeszcze na chwilę do kwestii zdrowia Charlie, od dłuższego czasu mamy pewien problem, o którym nigdy nie pisałam, jakoś cały czas go odkładałam. Mówię tu o ciągłym drapaniu się Charlie. Podkreślam, ze Charlie na 100% nie ma pcheł. Snuła się za mną cały czas myśl, że to alergia na kurczaka, ale jakoś nie umiałam się do ogarnięcia tego tematu zabrać. Tak więc od dziś będę tej sprawy pilnować, przez ok. dwa tygodnie/miesiąc Charlie nie będzie jeść niczego z kurczakiem, po tym czasie wyciągniemy wnioski czy przestała się tak drapać.
Kolejna sprawa, projekt listopadowy plan dnia- niestety w najmniejszym stopniu nie powiódł się. Przez pierwszy tydzień trzymałam się planu, później cały czas przekładałam kolejnością zajęcia, ale mam w głowie ułożony nowy porządek dnia, choćby mam zorganizowany dzień.
Podczas nieobecności na blogu Charlie nauczyła się nowej sztuczki (a w sumie dwóch). Jedną jest trzymanie w pyszczku różnych przedmiotów, nawet smaczków, bez jedzenia ich, a druga to ściąganie skarpetek na komendę, to jeszcze musimy udoskonalić. Wybaczcie jakość zdjęć, ale mój aparat co chwila pada, jak już robi zdjęcia to tylko z flashem są znośne, więc te są robione telefonem.
Oczywiście w dziobie ukochany smaczek Rinti, więc to level hard ;)
I z kredką
Ostatnio zauważyłam, że dla Charlie coraz bardziej się nudzi w domu gdy zostaje sama i wieczorami (mimo obecności mamy w domu). Zaczęła nosić zabawki, rozrywać wszystkie kartki, które znajdzie itp, dlatego postanowiłam, że będę stale jej kupować gryzaki i zostawiać je by później znalazła i miała zajęcie. Dziś kupiłam gryzaki Maced'a z cielęciny, pies w 100% zadowolony ;) Jako, że Charlie szybko marznie kupiłam też jej kurteczkę. Tak się prezentuje:
Charlie oczywiście się kurteczką zainteresowała, musiała ją obwąchać, akurat gdy robiłam zdjęcia ;)
Kot też chciał być na zdjęciu
Charlie wygląda tu jak bokser przed wejściem na ring. Charlie Balboa XD.
Zakapturzony dres patroluje dzielnie.
Oczywiście kupiliśmy też Rinti. Wcześniej nie wiedziałam, ze tak można, ale zamówiłam Rinti do naszego zoologicznego, niestety nie mają dużych opakowań, a cena 11.50zł-90g niezbyt się opłaca, więc planujemy kupić z zooplusa (ponoć Rinti przestało wypuszczać nowe opakowania 250g, więc w zooplusie mogą być wcześniej wykupione, poza tym są na promocji). Prawdopodobnie będziemy sprzedawać naszą zabawkę TRIXIE, planszę edukacyjną, którą widzieliście w poście urodzinowym ponieważ Charlie umie już ją, robi automatycznie, ba, nawet kot nie ma z nią większego problemu, więc przerzucimy się na TRIXIE lvl. 2 kupując nową zabawkę. Chcemy też sprzedać linkę którą widzieliście w lipcowym poście na Dzień Psa, spełniła swoją rolę, już nie jest nam potrzebna.
To chyba jeden z moich dłuższych postów, a określa się do najistotniejszych informacji. Mam nadzieje, że wytwaliście do końca ;). Przy okazji pytanie, kupujecie coś swoim psom pod choinkę? rzeczy bardziej trwałe (zabawki itp) czy coś nietrwałego (smaczki)?
Bierzemy udział w wyzwaniu, do którego link macie tu -> KLIK
Tu wstawiam przygotowany nasz plan dnia. Pod koniec listopada dodamy podsumowanie wyzwania.
Tak przy okazji, jak Wasze psy wytrzymują zimno? Charlie kiepsko, musi chodzić w sweterkach na nocne spacery, bo inaczej odmawia chodzenia, mimo, że wydawało by się, że trochę tej sierści ma.
Charlie jest psem specyficznym, pewnie mało znajdzie się psów podobnych do niej, ja w całym życiu spotkałam łącznie z Charlie tylko 3 takie psy. Mówię tu o psach skrajnie uległych. Ktoś by pomyślał 'pies uległy-dobry pies, łatwo z nim ćwiczyć', a czy tak jest w rzeczywistości? Ja jestem osobą konsekwentną i stanowczą w szkoleniu, wychowywaniu psa, moja rodzina natomiast na odwrót, przymykają oko na złe zachowania psa, obracają je w żart, do psa mówią tonem wyłącznie tzw.'zapraszającym do zabawy'. Korzystam z metod pozytywnych, nigdy nie każe Charlie.
Od jakiegoś czasu zaczęłam bardziej zauważać problem ze szkoleniem jej, przytoczę kilka sytuacji:
Gdy powiem stanowczym głosem "stój" gdy Charlie chce pogonić kota, ona tak, racja, nie pogoni go, ale skuli ogon, będzie unikać kontaktu wzrokowego, gdy ją zawołam przyjdzie i położy się na plecach.
Gdy Charlie znajdzie w parku rozsypane chrupki i powiem niestanowczym głosem "zostaw", ona będzie mieć mnie głęboko w poważaniu. Natomiast gdy powiem to stanowczo (stanowczo nie znaczy złym tonem) ona odejdzie od tych chrupek, przyjdzie do mnie z podkulonym ogonem, swoją postawą będzie 'przepraszać'.
Takie zachowania występują mimo tego, że wszystkie udane komendy zostaw, stój etc. nagradzam.
Moją relacje z Charlie oceniam tak, że widać, że lubi mnie, ale trochę wyczuwam jakby mój charakter jej w jakiś sposób imponował (?), chciała spełnić moje wymagania (?) Ale bardziej lubi moją mame. W te wakacje poszłam raz na spacer z mamą i Charlie. Gdy Charlie pojawiła się w naszym domu umiała już lekko ciągnąć na smyczy, więc to wyeliminowałam metodami pozytywnymi. Myślałam, że wszystko cudnie, pięknie, pies nie ciągnie. Otóż nie. Na spacerze z mamą to ona prowadziła psa od drzwi do połowy spaceru, pies ciągnął i było widać, że to nie jest niezgrany rytm, tempo, tylko pies ewidentnie ciągnął. Moja mama nigdy nie korektowała tego typu zachowań. Potem ja przejęłam psa, nagle przestał ciągnąć. Kolejna sytuacja, stawianie miski z suchą karmą/kupowanie nowej suchej karmy. Charlie jest strasznie wybrednym psem (przez dokarmianie rodziców, gdy była szczeniakiem jadła suchą karmę), gdy stawia się jej miskę z suchą karmą i zachęca do zejdzenia jej, woła to ona reaguje tak samo jak w przypadku zostawiania chrupek, podaną mokrą karmę lub jedzenie gotowane zjada z miski bez problemu.
Ten post podsumowuje to dlaczego mi nie jest łatwo ćwiczyć z Charlie. Nasze charaktery się gryzą. No cóż. Wiadomo dlaczego w moim top 1 jest doberman.
A Wy woleli byście psa skrajnie dominującego czy skrajnie uległego?
Skrajnie pewnego siebie czy lękliwego?
Pod względem charakteru czujecie się dopasowani ze swoim psem?